Wnętrza i atmosfera dworu

Łatwiej odbudować zewnętrzną bryłę, niż odtworzyć wnętrze i atmosferę (klimat) autentycznego polskiego dworu.

 W Polsce jest kilkanaście dworów z autentycznymi wnętrzami i z wspaniałą autentycznie dworską atmosferą. Są też domy na wsi i w mieście, gdzie panuje klimat polskiego dworu, mimo, że owe domy dworami nie są.

Istnieją też dwory odbudowywane z ruin, których nowi właściciele urządzają je według swoich wyobrażeń o dworach. Niestety w większości przypadków nic dobrego z tego wychodzi. Wnętrza silą się na elegancję w stylu amerykańskiego serialu, a właściciele koniecznie chcą mieć wnętrze pałacowe i czar pryska.

Najczęstszy problem to wieszane na ścianach portrety „przodków”, kupione w sklepie z obrazami lub zamówione u miejscowego twórcy. Koniecznie duże i w złotych ramach. A tymczasem w dworach było dużo grafik i rycin w skromnych ramach. Nowym właścicielom wydaje się, że całe wyposażenie musi być nowiutkie. Najlepiej „ludwiki” albo „czipendale” prosto z wytwórni. Tymczasem w dworach bardzo rzadko się zdarzało, żeby właściciel dworu wyprzątał wszystkie meble i stawiał „komplety” prosto z wytwórni. Charakterystyczne dla dworów było nagromadzenie sprzętów z różnych epok w sposób naturalny. Z pokolenia na pokolenie. Dlatego też były naturalnie „nadgryzione zębem czasu”. I to dodawało im uroku. Dom to ani muzeum, ani sklep z antykami.

Powiedzmy wyraźnie: dwór polski  miał niewiele wspólnego z rezydencjami milionerów amerykańskich, polskich, ani żadnych innych. Właśnie na tym polega jego niezwykłość i siła. Na posiadaniu własnego, skromnego oblicza. Skromność polskiego dworu brała się stąd, że Polska w XVIII wieku miała największy odsetek szlachty w Europie. Nazbierało się ich przez hojne rozdawanie przywilejów przez królów i sejmy, zwłaszcza we wcześniejszych stuleciach, kiedy czymś trzeba było wynagrodzić obrońców króla i ojczyzny. Po unii Polski z Litwą  doszła jeszcze szlachta litewska, później całkowicie spolszczona. Skoro w XVIII wieku  ok. 10 procent narodu polskiego to była szlachta, później zwana ziemianami, każdy chciał mieć rezydencję na swojej wsi, ale nie każdego było stać na pałac. Więc budował taki dwór na jaki mógł sobie pozwolić. W większości jednak skromny i z zewnątrz i wewnątrz, ale z wieloma charakterystycznymi cechami.

Ostatnio jak Polska długa i szeroka rosną kiczowate knajpy, pensjonaty, hotele i ośrodki szkoleniowo-konferencyjne w dawnych dworach i pałacach. Niektóre nowiutkie. Dojazd wyłożony polbrukiem, w parku latarnie uliczne stylizowane na gazowe. W środku recepcja. W recepcji prześliczna panienka recytująca brednie typu: „apartament hrabiego” i „sala herbowa”. Na stronach internetowych tego przybytku i w holu królują herby szlacheckie.  Cena: 250 zł za dobę. Jak chcesz mieszkać w prawdziwym dworze to płać. Tylko że to nie jest prawdziwy dwór! To kiczowata atrapa, imponująca maluczkim, a wprawiająca w zażenowanie potomków polskich ziemian i każdego kto cokolwiek wie o atmosferze polskiego dworu.

Nie dajcie się nabrać tekstom typu: „w naszym pieczołowicie odrestaurowanym dworku znajdziecie autentyczną atmosferę staropolskiej siedziby szlacheckiej”. Nieprawda, dwór tak nie wyglądał. Nie było tam kiczowatych kapiących złotem kinkietów, żyrandoli, upinanych „a’la Brazylia” zasłon. Było dużo grafik na ścianach, starych sprzętów po prababci, drewniana podłoga układana w misterne kwadraty, albo proste deski. 

Jeżeli ktoś wybuduje sobie willę z kolumnowym portykiem, całą wyłoży kafelkami i marmurem, obwiesi kościelnymi żyrandolami, na ścianie powiesi kicze, ogród obsadzi iglakami, a ze stawu wystawać będzie plastikowy krokodyl – to mnie i innym wara od krytykowania, bo to jego prawo. Byle nie nazywał tego polskim dworem! 

Gdzie można zobaczyć dobre wzory? Choćby urządzenia wnętrz?

Niestety, nie ma w Polsce ani jednego dworu, który pozostając w rękach spadkobierców przedwojennych właścicieli, żyłby z ziemi, a równocześnie był dostępny do zwiedzania.

Po prostu, nie ma takiego przykładu!  Są w Anglii, Francji, w Niemczech czy Szwecji. W Polsce nie ma!

W zastępstwie polecam wycieczkę do kilku dworów, w których znajdują się muzea wnętrz dworskich:

1. W Koszutach koło Środy Wielkopolskiej, gdzie mieści się Muzeum Ziemi Średzkiej.

2. W Ożarowie koło Wielunia, w którym jest oddział Muzeum Ziemi Wieluńskiej.  Zobaczyć tam można  wnętrze  

    dworu z XIX wieku, choć dwór jest starszy i pochodzi z XVIII wieku.

3. Dwór – muzeum w Dołędze koło Tarnowa (oddział Muzeum Okręgowego w Tarnowie)         

4. W Suchej koło Siedlec – Skansen Budownictwa Drewnianego prof. Marka Kwiatkowskiego

6. W Żarnowcu (podkarpackie) – muzeum Marii Konopnickiej. Nie był wprawdzie ośrodkiem gospodarki      

     ziemiańskiej, ale ma sympatyczne, autentyczne wnętrze z początku XX wieku.

    Gabinet w dworze w Zarnowcu

W tych dworach można się przekonać czym różni się wnętrze dworu od wnętrza pałacu. Można też wybrać się do  nielicznych pensjonatów z atmosferą np. w Woli Suchożebrskiej koło Sokołowa Podlaskiego, w Grochowis-kach Szlacheckich koło Żnina, albo namówić rektora Uniwersytetu Jagiellońskiego by udostępnił wgląd do dworu Konopków w Modlnicy pod Krakowem.

Zaplecze gospodarcze dworu można zobaczyć w Muzeum Rolnictwa w Szreniawie koło Poznania oraz w Muzeum Rolnictwa w Ciechanowcu na granicy woj. podlaskiego i mazowieckiego.

     Piękne klasycystyczne wnętrze saloniku 

Pokazuję tutaj nieco przykładów pięknych wnętrz. Przepraszam, że nie podaję wszystkich adresów, ale właściciele tego sobie nie życzą.

    Fragment sypialni w dworze w Janowcu koło Kazimierza Dolnego

   Sypialnia w dworze w Koszutach

  

 Skromne lecz tchnące autentyzmem wnętrze salonu

   Obrazy Bronisławy Rychter-Janowskiej świetnie oddają atmosferę wnętrza dworu.

 

                                                  Ładny piec był od XIX wieku ozdobą dworu ...

 

   ... tak jak misternie ułozona podłoga